Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 stycznia 2014

Denko #06 2/2

Witam was :)
Oto druga porcja produktów z denka, jestem bardzo dumna ;) 
Niestety jest tu klika produktów, których nie udało mi się wykończyć, przed zakończeniem terminu ważności.


Anatomicals scrub do ciała - szczerze... dawno nie miałam tak kiepskiego scrubu - w żelu pod prysznic jakieś drobinki, ani się to nie pieniło, ani skrobało. 
Luksja płyn do kąpieli – karmelowe wafle - wielki litrowy płyn o boskim słodkim zapachu, polecam wszystkim kochajacym kąpiele.
Avon Senses sparkling celebrate me – mydło do rąk - niestety po tygodniu używania tego ładnie pachnącego mydła okazalo się, że jestem na niego uczulona i wykończyła go moja rodzinka, szkoda, bo myślałam, ze Avon zmienił formułę i wreszcie nie będę uczulona na ich produkty... Z żadną inną firmą nie mam tgo problemu.
Original source – limonkowy żel pod prysznic - pięknie pachnący żel, prawdzie limonki słodko kwaśne :) Nadal tylko ubolewam nad kiepską wydajnością tego produktu.
Isana żel pod prysznic –kwiat maku, każde umycie się z uzyciem tego produktu było jak skok na kwiecistą łąkę, odprężający, słodki, oj wspaniały, szkoda, że była to edycja limitowana.
Lactacyd femina – emulsja do higeny intymnej do codziennego użytku - to taki standard w używaniu płynów do higieny intymnej, bardzo lubię, tylko są dość drogie niestety.


Pantene PRO-V aqua Ligot – maska do włosów cienkich i przetłuszczających się – nie obciążyła włosów i były po jej użyciu fajnie lekkie, błyszczące i wyglądały bardzo zdrowo
Oriflame – Hair X – suchy szampon - mój pierwszy suchy szampon, używałam go dobre dwa lata, ale niestety nie jest tak świetny jak Batiste
Barwa naturalna – szampon jajeczny regenerujący z kompleksem witamin - porażka, tani, obciążał włosy, nie chciał się pienić, śmierdział... o raju po co ja go kupiłam, ale nie powiem, pędzle się z nim zaprzyjaźniły :) 

Ziaja – masło kakaowe, szampon wygładzających do włosów suchych i zniszczonych - bardzo lubię ten szampon, ładnie pachnie, włosy są po nim lekkie i jak by bardziej brązowe ;)



Neutrogena - Norweska formuła – głęboko nawilżająca emulsja do ciała -  skóra sucha - jak dla mnie to pic na wodę, faktycznie lekka emulsja, ale ze skórą suchą to by sobie nie poradziła, jak z moją na jesieni nie mogła sobie poradzić, chyba zostanę przy masłach.
Isana – masło do ciała – orzech włoski i mleko - bardzo maślane masło, gęste, że kroić go można, ale przez to na chłodne dni nadał się idealnie, długo się wchłaniał, ale używałam go na noc i zakładałam na niego piżamę, piżama ładnie pachniała, a masło bardzo się nie ścierało.

Cien – masło do ciała – czekoladowe - wielkie masło z Lidla, o cudownym lekkim zapachu czekolady, bardzo fajnie nawilżało skórę oraz jak na masło się szybko wchłaniało. Tylko zawsze bałam się go otwierać, ;P bo z moim talentem to bym sobie palec oderwała, pojemnik do kosza nie pójdzie, bo potrzebowałam takiego opakowania na drobiazgi.


Lirene samoopalający mus nawilżający do twarzy i ciała - mało go używałam, dostałam od koleżanki i się przeterminował już niestety, ale nie mazał się, fajnie się szybko wchłaniał i nie robił smug. Kupię sobie jeden jeszcze na wiosnę i wtedy wam dokładnie napiszę moje doznania :) 
Oriflame olejek swedish spa - mój ukochany olejek, niestety trochę zostało, bo się przeterminował. Używałam go do masażu, do kąpieli, po goleniu - idealnie nawilżał, nie było czerwonych plam po goleniu. Fajnie nadawał się do rąk i nawet na włosy, dodawałam go do mieszanki olejków.
Ziaja masło kakaowe spray przyspieszający opalanie - pięknie pachnie i sprawuje się idealnie, trzeba go często nakładać, ale działa tak jak ma działać, poza tym jest dość tani. Myślę, że kupię kolejny na wakacje ;)
Ziaja Sopot balsam brązujący – relaksujący - fajny lekki balsamik, daje lekką opaleniznę, raczej nadaje kolorku, a nie opala ;) wiec łatwo go zmyć potem, co nie zmienia faktu, że nie wolno przegiąć z nim po można narobić sobie smug tak niewinnym balsamem. Zapach i cena [przyzwoita, niestety go zostało trochę, bo nie wyrobiłam się w terminie.

Nicea balsam pod prysznic – skóra sucha - zachwalany, jak dla mnie mało wydajny, bardzo dużo musiałam nałożyć żeby jako tako skóra była nim pokryta. Do tego straszny ma zapach... mocny bardzo... co z tego, że potem nie trzeba czekać na wchłonięcie i nasz mężczyzna może nas przytulać i się nie przyklei, jak mój nie mógł znieść mojego zapachu jak leżałam obok...porażka


Sally Hansen nawilżający zmywacz do paznokci - butelka ma tendencję do przewracania się :P zmarnowałam sporo zmywacza niestety, ale nie jest tak super jak wszyscy mówią, moje paznokcie wcale lepiej nie wyglądają, skórki miałam suche na wiór. Wcale mniej też go nie używałam do zmywania np czerwonego lakieru. Średni, zadanie swoje spełnia, kosztuje dużo... chyba więcej nie kupię, bo po co ...
Essence Express dry spray – wysuszasz do lakieru w sprayu - działał fajnie, ale mam tańszy zamiennik już ;)
Ziaja maska do rąk i paznokci – kokosowa - świetna maska, stosowałam przez 3 tygodnie na noc, dłonie były jak nowe :D 
Isana zmywacz do paznokci bez acetonu - dobry, tani, dostępny, czego chcieć więcej?
Lirene krem do rąk i paznokci, nawilżenie – krem, którego zużyłam połowę dopóki nie zauważyłam w nim czegoś w rodzaju szkła, ale okazało się, że to drobinki skrystalizowane jakiejś substancji. Był to błąd produkcyjny i firma Lirene przysłała mi nowy produkt już z innej partii. 
Cztery Pory Roku – zimowy regenerujący krem do rąk – żurawina, miód i mleko - wspaniały krem, szybko się wchłania, pięknie pachnie i jest lekko tłusty, więc nadaje się na mrozy, kupię chyba jeszcze jeden bo pogoda nie jest zbyt fajna 
Oriflame antybakteryjny żel do rąk- chyba działał dobrze :D nie sprawdzałam, czy 99% bakterii zmywał. Przydatny produkt :)


Lacrimal nawilżające krople do oczu 2x5ml - bardzo fajne krople, szybko nawilżają oczy, noszę sporadycznie i takie kropelki są niezbędne. Najpraktyczniejsze jest opakowanie dwa razy po 5 ml :) 
GenTeal nawilżające krople do oczu 10ml - nie działały dobrze te krople,, moje oczy mocno łzawiły  bo były podraznione przez te kropelki.  
Rival de Loop Clean &Care mleczko do demakijażu – wersja podróżna, 50ml - tonik uwielbiam, mleczko nie było tak rewelacyjne, nie sprawdzało się do zmycia tuszu, nie kupię pełnej wersji na pewno.
Oriflame Optimals matte touch day gel-krem – mój ulubiony krem i kropka ;) 
Sampar glamour shot – mini maseczka - próbeczka z Sephory, przydała się przed sylwestrem, buzia promieniała. Niestety to za drogi produkt dla mnie. 
Rival de loop hydro – korektor nawilżający - krem, roll on, coś typu BB. Ale średnio mi się go używało, mazał się strasznie, długo wchłaniał, nie, wole zwykły krem i korektor oddzielnie. 
Bio True – płyn do soczewek – wersja podróżna - dostałam i wykorzystałam i o :) buteleczka się przyda do odlewek płynu na podróż.
Solution micellaire by Maybelline – płyn micelarny - badziewie z zestawu z tuszem czy czymś podobnym, masakryczne jest, piekła mnie buzia jak używałam go przez tydzień, jak raz to nie, ale kiepsko działał, ledwo zmywał tusz do niego dołączony. Używałam tylko w razie skończenia się moich zapasów i po roku się udało zużyć całą butelkę. Czasem czyściłam nim na szybko pędzelek od eyelinera. 


Ingot puder sypki - ulubieniec :) Bardzo fajny i wydajny puder, używałam go głównie w lato, bo zbladłam trochę i się troszkę odznaczał makijaż, skończyłam go do sylwestrowego makijażu :D byłam po samoopalaczu to ładnie wyglądałam ;) 
Maxfactor 2000 calorie dramatic volume - mój ulubiony tusz, będę go kupować zawsze jak bedzie w promocji. Moje rzęsy są wydłużone, lekko podkręcone, ten tusz był brązowy i cudownie podkreślał codzienny makijaż. 
Rimmel Sexy curves - kolejna tuszowa porażka - nie podkręcał, ale sklejał i obciążał rzęsy, a chyba powinien je unosić z tego co się orientuje. 
Wet n wild double action mascara - kupiłam gdzieś w necie, był już chyba otwierany bo po niecałym miesiącu zasechł. Chyba się nie przekonam do tych podwójnych tuszy, nie umiem zatuszować maksymalnie tej białej bazy niestety. 
Oriflame 2FX mascara - bardzo fajny tusz, codzienny. Ale nie kupię go pownownie, bo jednak Max factor lepiej mi pasuje :) 
Oriflame beauty fioletowa kredka do powiek - długo używałam tej kredki, śliczny śliwkowy odcień, nie wiem nawet czy jeszcze są dostępne w Ori. Ale polecam dla osób, które lubią miękkie, ale nie rozmazujące się kredki.


Eucerin volume filter – krem przywracający objętość na dzień do skóry suchej, po zużyciu kilku próbek, nie pasuje mi zapach tego kremu, niby ledwo wyczuwalny, ale jednak.
Olejek rycynowy – olejek który nakładałam na włosy jako maskę wraz z innymi olejkami.

Garnier hydra adept – cera zmęczona i pozbawiona blasku, bardzo fajny kremik, zużyłam chyba z 7 czy 8 próbek, moja skóra go polubiła, chyba go kupię :) 

Odświeżacz – olejek z pałeczkami Euro 2012  - kolejny promocyjny olejek :D lubię te zapachy, szkoda, że nie ma ich więcej już dostępnych.


Uhh :) Koniec :) 

środa, 15 stycznia 2014

Denko #06 :) Część 1/2

Witam was :) Dziś pierwsza seria denka z przełomu roku 2013 a 2014 - strasznie dużo się tego nazbierało, a nie było kiedy tego nawet obzdjęciować. Więc podziełiłam to na dwie części. 
Na dniach pojawi się druga :) 
Te wszystkie rzeczy zostały zużyte od końca pażdziernika do dnia dzisiejszego :) Jeszcze mam kilka opakowań na wykończeniu, to może jak je skończę to dołożę do drugiej części .

Oriflame - Perfecta body : żel antycelulitowy na dzień, używa się go na pośladki, uda i biodra. Ja cellulitu nie mam, ale żel ma uelastyczniać skórę, używałam go przez miesiąc, ale to za mało, żeby zauwazyć jakieś zmiany. Bardzo fajnie nawilżał skórę, szczególnie, że jak jest zimno ja chodzę w leginsach pod spodniami i skórę na nogach mam strasznie suchą. Żel utrzymał ją w dobrej kondycji. Nie kupię kolejnego, bo szukam jakiegoś innego balsamu, zelu lub kremu idealnego dla mnie. Ten fajny ale za drogi. Podejrzewam, że po 3 oapakowaniach mogłby faktycznie zwalczyć celilulit.
Oriflame Enigma: krem do ciała o zapachu Enigma. To jeden z moich ulubionych zapachów. A krem był do nich dodany w gratisie. Nie kupiła bym go samego, bo nei używam aż tak tych kremów, chociaż są bardzo lekkie i pachną idealnie jak perfumy o tej samej nazwie. Polecam, jesli lubicie perfumy z Oriflame :)


Ziaja - Ulga płyn micelarny- nie usuwa dokładnie tuszu, moja skóra po nim była zaczerwieniona, używałam go i potem stosowałam nawilżające mleczko, żeby go zużyć i domyć twarz oraz aby nawilżyć od razu po nim cerę. Nie kupię... jakoś mi jednak mi te płyny nie pasują.
Ziaja - kozie mleko, krem pod oczy: oj jestem przekonana - nie lubię tych kremów, nie działają, męczące jest używanie. 
Oriflame pure nature - maseczka oczyszczająca z glinką i łopianem. Uwielbiam ją, moja cera wygląda po niej jak po wyjściu od kosmetyczki :) Starcza na kilka użyć, około 7. I koszt to około 15zł, więc całkiem przyzwoicie. 


Isana szampon intensywnie pielęgnujący - bardzo lubię ten szampon, jest tani, a moje włosy go lubią.
Alterra szampon kofeinowy - bardzo ma fajny zapach i myje :P Taki o, fajny :D
Joanna z apteczki babuni, balsam do włosów miód i mleko- obciążał moje włosy, nie zauwazyłam regeneracji i nawilżenia.
Dermenta szapon - hamuje wypadanie włosów- bardzo fajny i naprawdę wydajny starczył mi na 3 miesiące. Włosy byly po nim lekkie i uniesione, a także wspierał moją anty wypadającą kurację. Kupiła bym kolejny, ale kurcze ta cena... :(


Oriflame Love potion - olejek do masażu, przepięknie pachnący czekoladowy, rozgrzewa i pachnie bardzo erotycznie :) Uwielbiam masaże z użyciem tego olejki.
Bebeauty - biedronkowy krem do rąk, regenerujący krem do rąk - w proządku, bez szału, za 5 zł był fajny do częstego używania.
Lady Speed Stick - antyperspitant - mój ulubieniec :)
Oriflame feet up - spray do stóp eukaliptus i mięta - świetnie orzeżwiał i stópki się nie pociły :) Resztkę po wakacjach złużyłam przy pierwszych śniegach, grube buty i cały dzień w szkole - spocone stopy, ale on dał radę :D Bardzo lubie te dezodoranty z oriflame, polecam.
Ziaja intima - kremowy płyn do higieny intymnej przeciw podrażnieniom - działa tak jak powinien, jest wygodny w użyciu oraz bardzo wydajny.


Playboy VIP - moje ulubione perfumy, są dość tanie, a eleganckie i seksowne, a także słodkie ;)
Oriflame Ametyst Fatale - mocne perfumy, jeden psik wystarczy na cały dzień, słodkie, mocne, tajemnicze, eleganckie, wieczorowe. Przecudowne :) 


Oriflame Discover - taj mahal - żel pod prysznic - zapach mnie przytłoczył - zużyłam jako mydło do rąk.
Alterra kwiat neroli i bambus - żel pod pryszcznic - bez szału, zapach w opakowaniu ładny, a tak to nijaki.
Original source cocnut - żel, pięknie pachnie, ale za mocno dla mnie, nie zniosłam tak mocnego zapachu i zużyłam jako mydło do rąk.
Original source pomarańcz i lukrecja - żel, który kocham, w zeszłym roku kupiłąm go kilka opakowań bo myślałam, że nie będzie po zimie dostępny, na szczęście wszedł do normalej sprzedaży, nadal mam jego zapasy :D


Cleanic Soft & Comfort - Pokazuję wam opakowanie po płatkach - bo odkryłam, że to są ulubione płatki. Są na prawdę delikatne i wcale nie dużo droższe  od tych zwykłych.
Ziaja intima - chusteczki do higieny intymnej - bardzo fajne - praktyczne, bo jedna w opakowaniu. Wolę nagietkową, ładniej pachnie niż konwalia.


Oto zuzycia makijażowe:
My secret matt eye shadow - numerek się starł już, ale był to przecudowny naturalny cielisty macik. Idealny do wykończenia oraz jako baza pod mocne cienie wymagające dokładnego roztarcia. już mam drugie opakowanie :)
Tisane baslam do ust. długo go używałam, oj długo, jest niezniszczalny :P do czerwca miał termin ważnosci i do tej pory stosowałam go na usta, a potem do skórek dookoła paznokci. Idealnie się do tego nadał ;) Zamiast oliwki. 
Rimmel - wake me up - 100 Ivory - mój ukochany podkład na zimę i na lato, jest super :) I ten kolor nadaje się na cały rok, tak się ładnie dopasowuje. Kupiłam już tez kolejny, czeka aż zużyje L'oreal true match :) Minusem jest to, że go zostaje trochę, nie da się wykorzystać całego.
Astor Play it Big - w zeszłym roku dostałam na prezent w paczce z lakierami, ale nie kupiła bym go sama, ma wielką szczoteczkę, nie mogłam sobie z nią poradzić i po 2 miesiącach zaczął się już kruszyć mocno. Nie zużyłam go przez to do końca. A zwykle tuszu używam 3-4 miesiące.
Oriflame - korektor do zmywania paznokci - badzo fajny do poprawek - koło 13zł  szt. Lubię go bardzo, nie wysycha szybko.

I to wszystko jak na razie ;)

wtorek, 22 października 2013

Denko #05

Witam was bardzo serdecznie :)
Leże właśnie chora w łóżku, wszyscy chorzy wokół no i mnie dopadło: zapalenie ucha, zatok i górnych dróg oddechowych. Na szczęście szybko wybrałam się do lekarza.
Nienawidzę leżeć całe dnie w łozku, chociaż może nadrobię rzeczy do szkoły i może wreszcie spokojnie przejrzę blogosferę.

Dobra zaczynamy ;) Czas pochwalić się jak od czerwca wykończyłam sporo kosmetyków:


1. Syoss glossing - dwa szampony, włosy są po nich lekkie, nieoklapnięte, pięknie błyszczące, szampon nie obciąża ich. W okresie upałów musiałam myć włosy codziennie i bałam się, że ten szampon je uzależni, bo jednak sporo go zużyłam. Bardzo bardzo lubię ten szampon :) kosztuje między 8 a 12 zł w promocji :)
2. Syoss repair - kolejny bardzo fajny szampon syossa - używałam go razem z odżywką. Odżywki zostało mi jeszcze pół, więc teraz nadal używam tego kompletu. Nie zauważyłam jego wad, ale zalet raczej też nie , myje i już.
3. Green Pharmacy szampon z rumiankiem lekarskim do włosów osłabionych i zniszczonych - oprócz tego że się mało pienił i śmierdział nic złego nie robił :P Myślę, że trzeba by zużyć ze 3 buteleczki + odzywki, żeby zobaczyć efekt. Bałam się trochę rumianku - bo przecież rozjaśnia, ale na szczęście nadal mam mocno ciemne włosy :) Chyba nie kupię go więcej.
4. Oriflame natural secrets wheat & coconut - szampon, który mi włosy bardzo obciążył, do tego tak mdło pachnie... dziwnie .. bardzo długo stał otwarty w szafce bo nie miałam co z nim zrobić, nawet mój brat nie chciał go zużyć, więc postanowiłam wyprać w nim pędzle, do tego nadaje się idealnie :D


1. Original source chocolate & mint - chyba jeden z moich ulubionych żeli, kocham to połączenie smakowe - w tym przypadku zapachowe ;)
2. Original source golden pinapple - letnia edycja limitowana - eee... średnio mi pasował, chociaż niepowiem ananasa lubię, a ten żel pachnial świeżym ananasem a nie chemicznym plastrem z puszki :)
3. Original source Mango & Macadamia - jak dla mnie może być :) już nawet korzystając z promocji kupiłam kolejna buteleczkę :) Czeka dzielnie na swoją kolej.
4. ISANA gruszka i melon - żel z olejkiem pod prysznic - bardzo go lubię, zapach słodki, ale nie cięzki, skóra po tym żelu jest gładka i pachnie nawet po wytarciu się już ręcznikiem ;)
5. ISANA - żel w porządku :) Zapach przyjemny, mimo że kwiatowy to mi się bardzo podobał, był lekko słodki. Co do samego zapachu - to chyba jakaś konwalia - niestety paierowa naklejka z polskim tłumaczeniem mi się zerwala... jak wpisałam w translator po niemiecku wyszło mi że to jest zapach "morza krwi" xD
6. Oriflame natural secrets wheat & cocout - żel pod prysznic - tak jak w przypadku szamponu - zapach mi przeszkadzał. Zużyłam go jak mydło do rąk :)



1. Be Beauty mleczko do demakijażu- kolejna buteleczka mleczka :) Najlepsz emleczko jakiego używałam (nowa wersja już nie zmywa tak dobrze :( - aktualnie używam juz mleczka MIXA i to chyba wygrywa jednak z bebeauty) - jak bym dostała jeszcze starszą wersję to chętnie bym kupila na zapas. 
2. Tonik RIVAL de Loop - bardzo dobey odświeżający tonik, oczyszcza to czego mleczko nie ściągneło. Baardzo lubie i jest tani :)  
3. Oriflame Optimals seria do cery tłustej i mieszanej - krem na noc - mój ulubiony krem z Ori, moja cera go uwielbia, pisałam o nim już nie raz :) 
4. Oriflame pure naturals maseczka złuszczająca z ekstraktem z jasminu - lubie te maseczki bo są w wygodnej tubce i starcza ich na wiele użyć :) ta maseczka jest peel off :) Skóra po niej wygląda jak pupcia niemowlaczka, delikatna, miękka, oczyszczona, chętna na przyjęcie bogatego kremu :)  Polecam te i dwie pozostałe z tej serii. Poza tym są bardzo tanie - 7,90 w promocji za 50ml.
5. Oriflame, Optimals, chłodzący sztyft pod oczy- bardzo wygodny w użyciu, faktycznie super chłodził i łagodził okolice oczu, fajnie nadawł sie pod makijaż, wręcz wydłużał czas korektora pod oczami. Bardzo fajny, zaskakująco wydajny, chociaż ma bardzo małą pojemność.  


1. Tutti Frutti - słodki peeling cukrowy o zapachu melona i arbuza - wspaniały letni zapach, peeling się sprawdza tak jak powinien, w lato używałam go często do stóp, tylko on mógł czarne stopy przez noszenie japonek ogarnąć :D
2. Faromona Sweet Secret peeling cukrowy pistacja i czekolada - raju zjadła bym go :D Ziarenka peelingujące są idealne, nie drapią zbyt mocno, ale sa zauważalnie ostre ;) Bardzo go lubię i pewno kupię inne zapachy tej serii.


1. Oriflame, Twinkle star collection - żel do włosów, bardzo długo go używałam, głównie do moich wycieniowanych końcówek włosów, żeby zrobić "pazurki", no i brat trochę się przyłączył, bo chyba bym w życiu nie zużyła go do końca, niby miał jakieś drobinki złote, ale na włosach nie było ich widać.
2. Orfilame Feminel - dezodorant do higieny intymnej. Szczerze mówiąc nadal dokładnie nie wiem na co się go używa, ja używałam w letnie upały na okolicę pachwin i wewnętrzną stronę ud. I powiem szczerze, że nie miałam uczucia spoconej skóry, a ja niestety musiałam nosić zawsze majtko- spodenki nawet pod cienką spódniczką (wina złej budowy nóg :( obcierają się o siebie), więc dezodorant idealnie się nadawał. ale więcej nie kupię takich wynalazków :P da się bez niego żyć.
3. Lady speed stick - mój ulubiony antyperspirant, nigdy nie wymienię go na inny :D


1. Synergen - plastry wysuszające na wypryski - bardzo fajnie działają, oczywiście nie na każdym wyprysku tak samo, ale 1 - 2 dni i znika ;) Są bardzo tanie i dostępne tylko w Rossmanach
2. Próbka z Yvess Roscher koncentratu silnie nawilżającego - kusi mnie, aby kupić pełnowymiarowe opakowanie, bo efekt już był po dwóch użyciach, skóra byla bardzo miękka i jak by bardziej promienna :) 
3. AVA rewitalizujący krem na noc - krem jak krem... przydało by sie zużyć cały słoiczek żeby zobaczyć efekty. Ale fajnie się nakładał, szybko wchłaniał i całkiem nie najgorzej pachniał jak na eco kremy.
4. SANOFLORE krem przeciwstarzeniowy, śmierdzi strasznie, łech, chyba że ktoś lubi takie naturalne kremiki, a działanie? krem jest do starszej skóry niż moja, więc chciałam zrobić tylko taką kurację na noc - zużyłam 3 próbki, i starczyły mi na tydzień. Rano skóra była miękka i nawilżona. Kiepsko się wchłaniał, ale to pewno przez niedopasowany skład do mojej skóry..



1. Oriflame midsummer woman - woda toaletowa - poprzednia wersja, bo aktualnie jest inna butelka, zapach lekki, owocowo kwiatowy, idealny na lato. Nuty zapachowe - grejpfrut, róża, akacja. Zużyłam tę butelkę i chyba mi starczy tego zapachu, średnio do mnie pasuje
2. Alien - Nuty zapachowe: kwiat pomarańczy, ambra, jaśmin, nuty drzewne, nuty zielone, wanilia - zapach który albo się kocha albo nienawidzi, tajemniczy, ciężki, kobiecy, ekstrawagancki, pokazuje siłę kobiety, dodaje pewności siebie. Chętnie zaopatrzyła bym się w pełnowymiarowe opakowanie.
3. DKNY golden delicious - Nuty zapachowe: nuta głowy : woda kwiatu pomarańczy, mirabelka oraz jabłko Golden Delicious. nuta serca: białe róże, lilie z Casablanki, waniliowa orchidea oraz konwalia.  nuta bazy: piżmo, drzewo sandałowe oraz drzewo tekowe.  - ciepły, slodki i zarazem elegancki zapach - jeden z moich ulubionych ;) 


1. Oriflame, podkład dotleniający- bardzo fajny podkład, który powoduje uczucie chłodu po nałożeniu, jest bardzo wydajny i ma wygodne opakowanie, kosztował mniej niż 30zł co wydaje mi sie dobrą ceną. 
2. Sephora  Outrageous Volume Mascara - najgorszy tusz jakiego używałam w życiu, dostałam go od koleżanki. Szczoteczka jest fajna bo ma krótkie włoski, bardzo mi się takie tusze sprawdzają, ale przy wyciąganiu szczoteczki z opakowania zostaje na nim cały glut tuszu, jak by nadmiar niestety nie zostawał w opakowaniu. Sprawia to że rzęsy są posklejane, za dużo tuszu się nakłada, kruszy się niemiłosiernie, schnie bardzo długo, dlatego też rozmazuje się w okolicy oczu. Masakra jakaś, to co mówią ekspedientki w Sephorze to jest prawda, ale tylko wtedy gdy przed każde słowo dodamy słowo "nie" albo je wykasujemy. kompletnie odwrotnie go reklamują, nie spotkałam się jeszcze z takim bublem... dobrze, że nie wydalam na niego ani złotówki.
3. Paese superlash - bardzo fajny tusz do codziennego makijażu, ładnie rozczesuje rzęsy, lekko pogrubia, nie kruszy się, szybko wysycha. Bardzo przyjemnie mi się go używało ;) kosztuje około 25zł. Wart swojej ceny, cudów nie czyni,, ale czego chcieć więcej :)
4. Tusz Oriflame z eyelinerem - tusz dla nastolatek w kolorze czarnym ze srebrnym linerem. Tusz masakryczny, szczoteczka nie do użycia, masakra jakaś :P Za to eyeliner z pędzelkiem sprawował się bardzo bardzo dobrze :) Długo się utrzymywał, nie rozmazywał, bardzo precyzyjnie dało się go nałożyć. Co do nazwy to się starła, ale i tak już nie kupicie go :P
5. Oriflame masełko do  paznokci i do skorek - w wygodnej formie sztyftu, wspaniale dba o skórki, bardzo fajne uzupełnienie pielęgnacji dłoni i paznokci. Polecam go :) Niby on ma nawilżać paznokcie, ale od tego to ja miałam odzywkę, więc używałam go tylko do skórek :)


1. Wilkinson Xtreme3 - moje ulubione maszynki
2. Maszynki by Oriflame... szczerze? chyba zwykłe zółte Bica są lepsze :(


1. Cleanic - patyczki do korekcji makijażu :] bardzo je lubię :) Polecam bo są bardzo przydatne zarówno to makijażu twarzy jak i przy malowaniu paznokci.
2. Facelle - moje ulubione chusteczki do higieny intymnej - polecam każdej z was, są tanie i dobre. Dostępne w Rossmanie kosztują miedzy 3,20 a 4,50 zł.
3. Plastry Viscoplast komfort- miękkie plastry na otarcia i odciski, bardzo się przydają do wszelkich "pantofli", naklejamy na obtartą stopę i plaster sprawia, że się już bardziej nie obciera, ale i nie boli już tak bardzo, więc można chodzić dalej. 


 1. Olejek aromatyzujący do pomieszczeń - Euro 2012 - zapach męskich perfum, taki jakiś męski kwiatowy nigdzie nei było napisane co to za zapach. Ale kupiłam bo kto by nie kupił za 5,99zł :P szkoda że już nie są dostepne.
2. Świeczki z biedronki - owoce leśne i waniliowe ciastka - bardzo mocno pachną - kosztują 3,99zł za 18 sztuk.


1. Wellness Beauty - sól do kapieli z melisą - cudowny kosmetyk, kąpiel w tym zamieniła się w 100% relaks :). Zapach w całej łazience był tak cudowny, ze wychodzić z wanny się nie chciało. Chętnie bym kupiła duże opakowanie - gdyby tylko było :P
2. Eveline peeling i maska do rąk - Bardzo fajny efekt dał ten duet, ale mało wydajny za te pieniądze, fajnie jak by zrobili większe opakowania tych dwoch produktów. Bo moje dłonie bardzo były zadowolone - miękkie, delikatne, maseczkę położyłam na noc i założyłam rękawiczki. 

Uhh sporo czasu mi zająl ten post. Ale udało się. Ciągle sobie obiecuje, że jak uzbiera się koło 10 opakowań to już będę pisać posta, aleee wychodzi jak zwykle :P i się zbiera tych opakowań i zbiera :P

niedziela, 2 czerwca 2013

Dwa i pół miesiąca zbierania pustych opakowań....



Witam was :) Nadszedł czerwiec, miesiąc słońca i zabawy, a tak na prawdę ciężkiej pracy.
Za tydzień i za dwa, jadę na dwa śluby, oh ile to jeszcze przygotowań przede mną.... Może przed tym drugim pokażę wam to co zabieram, sukienki i kosmetyki - to najważniejsze :P

Dobra zaczynamy denko, nie będę się rozpisywać bo masa tego poszła w tym okresie.

  1.  Isana, żel pod prysznic, w sumie bardziej krem, figa i pomarańcza, bardzo przyjemny zapach ;) słodziutki, oj sama przyjemnośc była pod prysznicem z nim :)
  2. Original source, british strawberry- przecudownie pachnie, ale już pod koniec opakowania mi się przejadł :P
  3. Original Source Lemon and tea tree - orzeźwiający, ale coś w nim mi nie pasowało, brat musiał pomóc skończyć butle. 
  4. Original Source Raspberry & Vanilla- pachnie jak lizak, aż chciało by się go zjeść, muszę kupić jeszcze jedną butlę, to chyba mój ulubiony zapach zaraz po czekoladowych i lukrecji
  5. Anatomicals, krem pod prysznic mango i papaya - nie wypowiem się, bo firma nie akceptuje negatywnych recenzji swoich produktów. Powiem tylko, że zużywałam go od grudnia do mycia rąk i musiałam przelać do innej butelki bo ten podajniczek albo mój był felerny albo one wszystkie sprawiają problemy.


  1. Dove krem pod prysznic Purely pampering shea butter with warm vanilla- cudowny, ale za wielka butla - 500ml, i znudził mi się zapach, miałam do niego aż dwa podejścia :P W końcu wylądował w pojemniku na mydło do rak.
  2. Isana olejek pod prysznic z pantenolem - używam do golenia nóg, na baardzo długo wystarcza :) Polecam zamias żeli, kremów i pianek do golenia :)
  3. Isana peeling waniliowo - biało czekoladowy - szkoda że była to limitowana edycja, bo kocham go, ścierak jak siemasz, przecudownie ściąg martwy naskórek i masuje skórę, nie drapiąc jej zbyt. 
  4. Lactayd femina, żel do higieny intymnej do codziennego użytku- niestety moje ciało woli wersję plus, ta jest za lekka, jednak przy braniu leków kobiety powinny mieć mocniejsze płyny do miejsc intymnych, bo łatwo o infekcje. Ale wykorzystałam, cóż.



  1. Szampon kuracja wzmacniająca Ziaja - niby miał być przeciwko wypadania włosów, jakoś nie zauważyłam efektu... Zużyłam, żeby nie stał. 
  2. Ziaja maska intensywna odbudowa - bardzo lubię tę maseczkę, ale nie mam za bardzo czasu, żeby jej stosować jak na opakowaniu jest napisane, to zużyłam ja jako odzywkę. I też był efekt :) 
  3. Lady speed stick - antyperspiranty - dwa rożne zapachy (Floral magic, orchard blossom - ulubieniec). kocham i nie zostawię nigdy :D 

  1. Ziaja płyn do demakijażu nawilżający - średnio mi przypadł do gustu, może dlatego, że przyzwyczaiłam się do mleczka. Ale wykorzystałam go do pędzli.
  2. Lirene tonik wzmacjający do naczynkowej cery - jestem zachwycona tym tonikiem (nie mam cery naczynkowej, ale za to wrażliwą), cudownie pachnie, wspaniale oczyszcza, jest niedrogi, ale minus ma jeden - jakoś mało wydajny jest.
  3. Ziaja sopot spa płyn micelarny- syf.... nie zaprzyjaźnił się  z moją buzią, nie zmywa, nie czuje odświerzenia, zużyłam do mycia pędzli.
  4. Bebeauty mleczko do demakijażu - pojawia się w każdym denku i jak zawsze mam już dwa zapasowe - zmieniły się teraz opakowania, zobaczymy czy sam produkt też
  5. Bielenda płyn dwufazowy - awokado- przeciętny, zmywa, ale miał problem z eyelinerem. Nie kupię go więcej.

  1. Dove krem do rąk regenerating nourishment Deep care complex - ulubiony kolejny krem Dove, sugerują, że używa się go na noc i tak robiłam, bo na dzień był za ciężki. Rano dłonie były miękkie i nawilżone. No uwielbiam go :) A kupiłam w aptece, pan mi przy kasie go wcisnął za jakieś 6zł.
  2. Amber Elixir Oriflame 50 ml- woda toaletowa o zapachu słodkiego bursztynu .... no tak, inaczej bym tego nie określiła, ciężki słodki zapach dla zdecydowanej kobiety, kokieterki ;) oszczędzałam go jak mogłam, ale musiał przyjść ten dzień, kiedy się to cudo skończyło
  3. Felicity Oriflame - słodka letnia woda toaletowa idealna na lato, kojarzy mi się z Azją - z owocami, z tymi dziewczynami tańczącymi u Sułtanów. Minus jest taki, że nie dało się wykorzystać końcówki, żle zaprojektowana była rureczka 
  4. Zmywacz delikatny bez acewtony z aloesem i witaminami z firmy krzak, kupiłam go za grosze w Selgrosie, buteleczka z pompką 180ml. To moje drugie opakowanie, ale to zmywacz zapasowy :P Szału nie robi, ale zmywać zmywa, w witaminki nie wierzę. 


  1. Inglot puder sypki - mój ulubieniec, mam kolejne opakowanie, chociaż korzystając z promocji -40% w Rossmanie kupiłam dla niego konkurencję - z Manchatanu
  2. Kredka Smooth Definer Orfilame - stara dobra wykręcana czarna kredka, miękka, ale nie łamiąca się, idealna jest bo cienka i można nią precyzyjnie operować.
  3. Tusz Revlon GROW luscious plumping- kolejne zużyte opakowanie - już kupiłam następne jakiś czas temu. Wodoodporny za max 20zł :) Czy wodoodporny tak na 100%? niee, ale przez to się łatwiej zmywa wieczorem, ma fajny bardzoo fajny ciemno brązowy kolor, przez to makijaż jest bardziej naturalny
  4. Tusz Make up for ever, SMOKY LASH- dostałam od koleżanki, masakra.... nic szczególnego niby to smoky eye, powinien robić efekt WOW... ale tak naprawdę jest bardzo delikatny, jak trochę poleżał  to zaczął robić grudki i się sypać. Nie dała bym 100zł za ten tusz (stawiam, że mniej więcej tyle kosztuje)
  5. Tusz Oriflame very me fat lash mascara - tusz dla nastolatek w promocji za 9,9zł. Fajny jest bardzo ze względu na sylikonową szczoteczkę, która pięknie rozczesuje rzęsy, wyglądają na podkreślone ale bez takiego ciężkiego wyglądu.
  6. korektor - rozświetlacz Kobo Modeling illuminator (chyba:P) - z limitowanej edycji, nie wiem za ile był i jak się dokładnie nazywa, bo go wygrałam w konkursie, ale był cudowny, pierwszy raz nie było widać moich cieni pod oczami i o dziwo wcale nie był jaśniejszy od mojego podkładu. Nie mogę znaleźć odpowiednika :( 


  1. Patyczki Lilibe zwykle - i do uszu i do poprawek w makijażu, bardzo je lubię :P
  2. Patyczki Ola - tak jak wyżej ;) A no i czasem służą mi to przytrzymywania łez, które często mi lecą w czasie malowania się.
  3. Patyczki Lilibe do korekty makijażu, cudowne patyczki z rożnymi końcówkami, nie wyobrażam sobie bez nich malowania się, albo korekty manicuru.


  1. AA Energia młodości 30+ krem na noc - bardzo dobry krem, ja niby mam trochę za młodą cerę, ale postanowiłam mojej szarej po zimie skórze zrobić małe spa i kuracyjnie używałam tego kremu. Zużyłam 3/4 opakowania i wróciłam do mojego. Efekt był zdumiewający, ale po 3 tygodniach zaczęła piec mnie skóra twarzy, jak odstawiłam krem wyszło, że to przez niego. Szybko wszystko wróciło do normy i skóra odżyła. Resztę kremu wykorzystałam jako super maska do rąk na noc :)
  2. Eveline liftingujący Roll-on krem pod oczy z efektem chłodzacym Bio Hyaluron 4d - używałam go na noc, przynosił mi ulgę po całym dniu poza domem, nawilżał i rano nie miałam opuchniętych oczu, nie mogę go nigdzie dostać :/ 
  3. Eveline skoncentrowany rozświetlający krem pod oczy Bio Hyaluron 4d - krem który idealnie nadaje się pod wszelkie korektory, bardzo dobrze się na nim trzymają, skóra jest napięta i drobinki sprawiają, że odwraca się uwagę od cieni.
  4. Ziaja maseczka nawilżająca z zielonej glinki - moja cera ją lubi, staje się promienna i zdrowsza.


  1. Milky Way Magic stars - ukochane czekoladki, czemu tu się znalazły? bo zjadłam 130g i już marzę o tym, żeby kolejną paczkę dorwać. Ukochany kupił mi je w CH Skorosze w sklepie Kuchnie Świata za 19,9zł. Produkowane w Polsce ale tylko na eksport ;/ 
  2. La Risa podgrzewacze z biedronki - przecudowny słodko orzeźwiający zapach pomarańczy, najpierw długo stały bez zapalania i pachniały a potem dopiero je wykorzystałam :) Kosztują ok 4zł za 16 szt. Już kupiłam następne porzeczkowe? jakieś takie owocowe:P
  3. Wosk Yankee Candle Warm Spice, przecudowny słodki cynamonowy świąteczny zapach, starczył mi na naprawdę długo, chyba kupię sobie kolejne zapachy :)


  1. Puder Mozajka z Ruby Rose, stary ten róż był jak świat, to chyba nawet jeden z moich pierwszych (tak tak wiem, terminy ważności, ale jakoś żyje :P nie używałam go notorycznie tylko okazjonalnie), bardzo ładny był, kolorki miał naturalne - róż taki ciepły, lekki brąz i jasny z odrobiną brokatu. (chyba że coś żle pamiętam;P) 
  2. Essence gel eyeliner 02 london baby- czarny brąz - bardzo trwały i tani, zresztą same wiecie najlepiej :) Szykuję się, aby zakupić kolejny.
  3. Eveline 8w1 odżywka do paznokci - zużyłam jako bazę pod lakier, bo jako odżywka nie pomogła mi.
  4. Poshe - najlepszy wysuszacz jaki miałam. :) ok.30 zł w sklepach internetowych, już kupiłam zapasy
  5. Próbka Clinique even better podkład, służą mi te próbki do mieszania z jasnymi podkładami w okresie letnio wiosennym (podkłady, których używam w zimę, są aktualnie za jasne).
  6. Próbka Eveline podkładu art scenic kryjąco wygładzający .... średnio pamiętam jaki był... ale wiem, że byłam bardzo niezadowolona, zmywałam makijaż po mniej więcej godzinie. Oj jedno co wiem to, to że resztka próbki śmierdzi niesamowicie :(

  1. Mustela - płyn do kąpieli, żel i szampon w jednym dla niemowląt, śmierdzi okropnie, ale jak miałam bardzo suchą skórę na nogach po zimie, przyniósł mi ulgę, bardzo nawilża. Ale do codziennego użytku bym nie kupiła, myślę, że nawet swojemu dzieciątku też, za bardzo ma intensywny zapach, na pewno nie nadaje się przez to dla niemowlaków. 

O raju, sporo tego, prawda? :) Ale już mi się szykują kolejne opakowania :P Zawsze tak mam. Ale całkiem nieźle idzie mi wykańczanie otwartych kosmetyków.
Macie jakiegoś swojego ulubieńcai lub szczegolnie nielubiany kosmetyk wśród tych które ja wymieniłam?

sobota, 16 marca 2013

Wielkie dno ;)

 Witam was :)
Miałam wam pokazywać po 5 produktów wykorzystanych, ale ... jakoś tak wyszło, że mam ich troszkę więcej :P
Jako że zawsze gdy zrobię denko zauważam, że znów się coś skończyło, to tym razem nie było inaczej. 9 lutego było denko, a 10 już miałam dwa kolejne opakowania :) Tak to już jest niestety.
Dobra przechodzimy do sedna, pokrótce wam przedstawię to co udało mi się zmęczyć ;)


Eveline bioHYALURON 4D, pro- young, intensywne nawilżanie, krem dotleniający 3w1- krem do twarzy, który znów znalazł się w wydenkowanych :) Nadal go lubię i będę używać, ale przyszedł czas na zmianę, na noc używam teraz kremu także z Eveline z serii Eko.
Nivea Pure & natural, łagodzący krem na dzień - kremik, którego używałam codziennie rano, fajnie nadawał się pod makijaż, cera była promienna i przygotowana na walkę z przeciwnościami miejskiego smogu :P Kosztował mniej niż 20zł. Czy kupię ponownie, hmm może, jak będzie w fajnej cenie :)
Ziaja nawilżająca maseczka z glinką zieloną- ulubieniec roku :) Cera ją kocha, nos także:P Pięknie nawilża mi cerę, wygładza oraz sprawia, że cera promienieje. Poza tym CUDOWNIE pachnie zielonymi jabłuszkami :D
Ziaja krem ochronny lato/ zima- Krem fajny na zimowe dni, kiedy nie muszę się malować i biegam po domu i sprzątam  albo jak idę tyko do sklepu. Spełnia swoje zadanie w zimie, w lato nie mam pojęcia. Nadaje się także jako krem do rąk.
Oriflame, Essentials Nourishing Night Cream z witaminą E - krem, który wykorzystałam jako maskę do rak na noc. Bo tak się lepiej sprawdzał, nie działo się zupełnie nic na buzi do połowy pojemniczka, więc w sumie od wakacji stał na nocnej szafce i sprawiał, że rano dłonie miałam miękkie i odżywione :)


Alterra żel pod prysznic Orange and Vanilla - nie kupię go ponownie, chyba, że będzie jakiś inny zapach. Tu notka z wyjaśnieniem dlaczego nie kupię ;)
Isana żel pod prysznic Edycja zimowa- biała herbata i żurawina - chcę jeszcze jeden taki, albo dwa :) Piękny zapach, konsystencja coś między żelem a kremem pod prysznic. Uwielbiam ;) 
Faromona Tutti Frutti peeling do ciała mango i brzoskwinia - ja już widziałyście kupiłam na targach kolejny :) o innym zapachu. Notka o tym peelingu.


Mleczko z biedronki BeBeauty, wersja różowa Calm Effect - mam je kupione na zapas, ciągle ich używam :) Sprawdzają się świetnie. Widziałam w biedronce nowe ich opakowania. Myślę, że jak zużyje zapasy to kupię znów :)
Syoss Oleo intense - szampon do włosów suchych. Bardzo fajny szampon, jest lekko oleisty, dobrze  wymywa włosy, nie podrażnił mi skóry głowy, włosy po nim były lśniące. Trzeba go tylko dobrze spłukać bo  moje po szybkim myciu były oklapnięte lekko. Jak już mi się znudził po zużyciu ok 3/4 butli (500ml), wykorzystywałam go do mycia pędzli! I jest mega!! Za te 11zł, które za niego dałam w promocji działa ekstra, pięknie myje pędzle, jako że jest z olejami to one rozpuszczają pigment. Pędzle są czyste, pachnące i zadbane :) Kupię go na pewno z takim przeznaczeniem :)


Biotherm mleczko do ciała z ekstraktem z cytrusów przeciw wysuszaniu się skóry - Lait Corporel - dostałam próbkę, już nawet nie wiem gdzie i jak moje nogi wołały o pomoc bo były podrażnione przez noszenie rajstop , mrozy i golenie, a moje masła i balsamy nie pomagały to wyciągnełam próbeczkę. Starczyła mi na trzy razy i uratowała moją skórę. Mleczko pachnie pięknie słodkimi cytrusami. Mam w planach zakupić pełnowymiarowe opakowanie.
Oriflame Love Potion olejek do masażu - Pięknie pachnie czekoladą, umila i ułatwia masaż, nawet mój mężczyzna stwierdził, że ten zapach nadaje się również dla facetów. (Bo olejki z Alterry są dla niego zbyt dziewczęce :P) 

Isana migdałowy krem do rąk - bardzo go polubiłam, fajnie nawilża i zmiękcza dłonie, używałam go na noc, nakładając grubszą warstwę. Szkoda, że się skończył i już nie jest dostępny.
Isana zmywacz do paznokci o zapachu migdałów- średnio mi podpasował, musiałam dużo nalać na wacik, albo używałam ich po prostu więcej, aby zmyć cały lakier. Za to super nadawał się do brokatowców, pod folia aluminiową działał ekstra. Nigdy tak przyjemnie mi się nie zmywało takich lakierów. Chyba kupię małą butelkę tylko do zmywania ze sreberkiem.


Oriflame, woda toaletowa City Oasis - nie wiem ile już buteleczek zużyłam ;P Słodki zapach owoców i karmelków. Długo się trzyma na mojej skórze, ale przejadł mi się :P Jeszcze mam jedną zapakowaną butelkę, ale chyba poczekam na lato.
Maszynka do golenia Wilkinson sword- najlepsza :D mam całe opakowanie jeszcze ;)
Oriflame, Wonder wodoodporny - wreszcie go wykończyłam ;P Ale lubię go, naprawdę jest wodoodporny i pięknie moje rzęsy unosi.
Oriflame limitowany tusz pogrubiający - idealny na codzień, ale chyba nie kupiła bym drugiego, bo już mam jego zamiennik, dużo lepszy.
L'oreal Lumi Magique - podkład, który jest cudowny,lekki, dopasował mi się do kolorku cery, rozświetla i pięknie wygładza. Cudownie zgrał się z moim ulubionym pudrem z INGLOT. Kupiłam inny z tej marki.
No i ostatnia jest szczoteczka składana podróżna ;) idealna na podróż i do ortodonty :) poręczna i wygodna.


Ostatni to nie za bardzo kosmetyczny produkt: Brait spray moon garden- odświeżacz, wymienny wkład podróba do Air Wick'a. Kosztuje 5zł mniej niż oryginalny ale starcza tylko na 2 tygodnie, a Air Wick na około 2 miesiące. Co nie zmienia faktu, że ładnie pachnie, trochę jak AXE czekoladowy :P

Nazbierało się prawda? :)

sobota, 9 lutego 2013

Drugie denko, czyli wielkie wykańczanie zapasów :)


Witam was J
Dzisiaj pokażę wam co udało mi się wykończyć ostatnio.
Ostatnie denko było 4 grudnia. Ale te produkty, które pokażę, nie były używane tylko od tego dnia, ale i wcześniej. J Po prostu zebrało się ich tyle, że czas na kolejne podsumowanie.

  • Latacyd Femina plus, płyn ginekologiczny do higieny intymnej na podrażnienia i upławy - 200ml (powinna być pompka, ale włożyłam ją do kolejnego opakowania). – najlepszy płyn jakiego używałam, niestety jego codzienna wersja, której teraz używam nie nadaje się dla mnie. Ten kupie na pewno jeszcze miliard razy, jak tylko go gdzieś znajdę ;(
  • Zmywacz do paznokci Missy, z lanoliną i kwasami owocowymi, bez acetonu, 200ml – przyjemny zapach (jeśli można tak powiedzieć o zmywaczu), wydajny, kosztował koło 7zł w Selgros, producent zaleca go do ciemnych lakierów i faktycznie z takimi też sobie świetnie ten zmywacz daje rade. Czy kupię? Nie wiem, jak mi się skończy zapas zmywaczy to prawdopodobnie sięgnę po niego.
  • Lady Speed stick, orchard bossom – kolejne opakowanie i kolejnego już używam J
  • Maszynka do golenia Wilkinson – tak samo ulubieniec życia, najwygodniejsze i tanie maszynki.



  • Isana Hair, Szampon intensywnie pielęgnujący 400ml, nieszczególnie mi się podobał, nie wierze w działanie żadnego szamponu (jedynie jako wspomaganie), ale nioe zauważyłam jakichkolwiek witaminowych czy nawilżających efektów. Jest wielki i tani, tani zaleta, wielki – wada, Zdecydowanie za duży, znudził mi się zapach w połowie i zaczęłam używać innego. Nie kupię więcej. Z rossmanowskich może następnym razem Alterra
  • Joanna, z apteczki babuni, szampon wzmacniający, zawiera ekstrakt ze skrzypu i rozmarynu – śmierdziuch jak nie wiem co, kojarzy mi się jego zapach z zapachem szamponu babci (oj z początku lat 90), butelka 300ml, ale zużyłam go w 3 tygodnie (po 2-3 myć / tydzień). Nie myję włosów często bo nie mam takiej potrzeby, dlatego szampony u mnie długo stoją, a ten zniknął, leje się z buteleczki strasznie, do tego mało się pieni (hmm to znaczy, że ma naturalne składniki bez sztucznych spieniaczy), mając jeszcze dłuższe włosy musiałam go sporo na łapke wlać (a nie jest gęsty wcale, wręcz płynny jak woda), aby dobrze wymyć włosy. Nie kupię go na pewno.


  • Luksja XXL Choco – chocolate & orange – płyn do kapieli 1l, kocham te płyny Luksji, zapach się długo utrzymuje, wspaniale się pieni i nie trzeba wlać dużo, żeby osiągnąć zmierzony efekt. Już mam kolejne dwie butle o nowych słodkich zapachach.
  • Oriflame Swedish spa, relaksujące kryształki do kąpieli, 250g – nadają przepiękny zapach kąpieli, uwielbiałam je sypać do wanny i są bardzo wydajne. Nie kupię ich bo  teraz testuję olejki, więc może kiedyć.

  • Palmolive Naturals, Kremowy żel pod prysznic, Miód i mleczko nawilżające, 750ml – rodzinne opakowanie, fajny zapach, nie duszący, żel w kremie, dobrze myje i jest bardzo wydajny. Kiedyś może kupię inny zapach.
  • Original source edycja sweterkowa – pomarańcz i lukrecja 250ml – kupiłam dwa na zapas :D Zapach super, ale mało wydajny jest, może przez ten korek, bez tego no… co ogranicza nadmiar wylewanego żelu.
  • Original source edycja sweterkowa sliwka i syrop klonowy ? 250ml – nie nie nie! Zużyłam jako mydło do rak, zapach mi nie odpowiada wcale, jedyne co to kolor żelu i opakowanie jest pozytywne. Nigdy więcej nie chce mieć z nim do czynienia ;(
  • Original source chocolate & orange 250ml – uwielbiam to połączenie zapachów, kupię na pewno jeszcze jedną butle.
  • Isana żel pod prysznic z mlekiem i miodem 300ml, ładny, ale po kilku prysznicach już zapach mnie męczył, więc też zużyłam jako mydło.


  • Ziaja kozie mleko, mleczko + tonik, cera sucha i normalna- zapach mi naprawdę nie pasuje, ale używałam go co jakiś czas i wreszcie udało mi się wykończyć butlę, nie kupię go więcej.
  • Mleczko z biedronki, tym razem niebieskie – nawilżające, odświeżające. W zapasie już mam dwa kolejne :P
  • Ziaja tonik opuncja figowa, cera sucha I normalna – bardzo ładny słodki zapach, świetnie się sprawdzał jako tonik. Używałam go w wakacje, wtedy ładnie odświeżał, ostatnio w szufladzie odnalazłam 1/3 opakowania to postanowiłam go wykończyć.  Ale chyba nie kupię (uwiodło mnie teraz Lirene).
  • Rival de loop, tonik bez alkoholu, różowy ;) pojawił się też w poprzednim denku, akurat koło 3 miesięcy potrzeba mi na niego. Kolejny mam w zapasie.


  • Patyczki do zadań specjalnych Lilibe 70szt, niby patyczki do uszu, ale z jednej strony spiczaste a z drugiej płaskie. Bardzo przydatne do np. plamek z tuszu czy ścierania cieni, czy nawet do korygowania paznokci.
  • Oriflame, pasta do zębów – w zasadzie żel J Multi action fluoride toothgel, extra fresk – moja ukochana, odświeża i dobrze czyści zęby, to jedna z trzech tubek wykorzystanych przeze mnie ostatnio.

  • Biedronkowe świeczki – La rissa, 18szt, zapach Wanilia, wychodzą taniej niż te z IKEI i tak samo ładnie pachną. Właśnie pali się ostatnia J Dlaczego się tu znalazły? Pięknie pachną i umilają mi także czas kąpieli ;) 


  • Eveline krem dotleniający – cała notka jest mu poświęcona J
  • Eveline maseczka – bioHYALURON 4D, pro-regenerująca, błyskawiczna maseczka żelowa, intensywne nawilżenie – starczyła mi na dwa razy i buzia była gotowa na wielkie wyjście, faktycznie od razu nawilża, skóra promienieje. Kupię na pewno jeszcze.


  • Kremy Ziaja – seria kozie mleko – nawilżenie, cera sucha skłonna do zmarszczek- kremy 1 i 2. dwa buble, śmierdziele i moja skóra była jeszcze bardziej wysuszona po nich. Używałam ich dawno, odłożyłam na wszelki wypadek, ale szczerze? Nie nadają się do mojej cery i żałuje wydanych pieniędzy. Jednak jest na nie sposób – duża ilość na dłonie na noc i rękawiczki. Tak udało mi się je wykończyć.


  • Seshe vite- dry fast top coat – był dobry, ale szybko zgęstniał, ma za krótki pędzelek, żeby wygrzebać resztę. Jeszcze przed świętami powiedziała bym że nie chce innego, ale użyłam Poshe i okazał się jeszcze szybszy J i bardziej wydajny.
  • Wysuszasz z Essence- nail art, z zakraplaczem, potrzeba dużej kropli, żeby wysuszyć pazurka, w zasadzie nic pozywanego o nim nie jestem  w stanie napisać.
  • Sally Hansen Maximum growth, daily nail treatment – odżywka, bardzo dobra odżywka o której pisałam w tej notce.


  • Rimmel match perfection. Crem gel Foundation, kolor 104 – podkład z którego jestem bardzo zadowolona, ostatnio skorzystałam z promocji w Rossmanie i kupiłam kolejny taki sam. Buzia wygląda tak naturalnie i świeżo.
  • Essence soft touch mousse make up – 01 matt sand, fajny podkład, ale jest dość ciężki, więc na lato średnio się nadaje. Ostatnio był na mroźne dni, jak znalazł ;) Ale chyba nie kupię, rimmel go pobił.
  • Eveline Mascara False Definition 4d, Extension Volume, nadaje objętości i rozdziela, dostałam od mamy bo jej nie pasowała, dla mnie była fajna, rzęsy były dłuższe i gęstsze, ale tak naturalnie, bez brzydkiego efektu sztucznych rzęs. Może kiedyś kupię, a szczoteczkę na pewno umyję i wykorzystam do rozczesywania rzęs.
  • Maybelline, the colossal volum express mascara, pogrubienie bez grudek, bardzo wygodna rozdzielająca rzęsy szczoteczka, zapach taki hmm jak wiosenne kwiatki. Dostałam na prezent i myślę, że jest w porządku, ale jednak to nie jest moja idealna maskara. Nie kupię ponownie tej wersji, może inną.
  • Oriflame urban Shield gloss, frosted rose – jasno różowy błyszczyk, wykończyłam go wreszcie po dwóch latach, ma bardzo delikatny kolor, fajny zapach i nie wysusza ust. Ale nie kupię więcej.

 No i jak? Sporo :P ale już postanowiłam, że po 5 produktów będę wam pokazywać. :) Bo trochę mnie tą ilość uzbierana w 2,5 miesiąca boli :)