Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edycja limitowana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edycja limitowana. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 stycznia 2013

Wibo future na zimowej bazie

No i zdjęcia doczekały się publikacji, sylwestrowa kolekcja lakierów WIBO wylądowała na bazie Essence z zimowej limitki (Essence ice eyes baby). Z tymi lakierami to długa historia była, ponieważ jak już zauważyłam na jednym z blogów swatche tych lakierów to musiałam je mieć. Problem był w tym, że w okolicznych rossmanach jest tylko mała szafa wibo, a pech chciał że kolekcja WIBO trend edition FUTURA została umieszczona tylko w dużych. I najbliższy Rossman, który ma takową szafę jest na centralnym (czyli godzinka z kawałkiem podróży przez całe miasto), przynajmniej o tej szafie wiem.

Byłam tam trzy razy w ciągu dwóch tygodni, na funpage wibo już widniały informacji o tym, że ta limitka już jest. Dopiero jakoś w trzecim tygodniu udało mi się je znaleźć. Z pięciu kolorków mam tylko cztery, ponieważ akurat jednego już nie było. (a ja i tak wybrałam ostatnie sztuki :P) 

Dziś pokażę wam tylko dwa kolorki:
Jasny róż 03 i fiolet 01.

Cóż ja mogę o nich powiedzieć, konsystencję mają fajną do malowania, ale niestety na raz nakłada się mało drobinek. Co sprawia, że trzeba nałożyć kilka warstw do pokrycia całej płytki. Ja nałożyłam po dwie, a i tak schło mi całkiem długo. 

Co do drobinek - fioletowy odcień to oczywiście fioletowe drobiny w kształcie sześciokątów, a drugi to srebrny brokat z różowymi sześciokątami. W zasadzie to kolorki są bardziej żywe niż na zdjęciach, chociaż spodziewałam się po buteleczkach stojących w szafie wibo czegoś lepszego (ach te świetlówki marketowe).

Zmywało mi się to KOSZMARNIE :( najgorzej ten różowy :/) Dawno nie miałam problemu z brokatowcami, nawet te z Golden Rose Jolly Jewels zmywały się przyjemnie.




Niestety żałuje że kupiłam 4 z 5 lakierów z tej serii. Spróbuję jeszcze z pomarańczowym i zielonym, ale naprawdę spodziewałam, się czegoś bardziej widowiskowego. A zastałam marny tani brokat.
Do lakierów wibo się nie zniechęciłam (niedługo może pokażę wam wszystkie kolorki z Must have), ale ta edycja nie wyszła im tak jak ją wszyscy zachwalali przed zakupem.

piątek, 27 lipca 2012

Migdałowy krem do rąk :)

Opakowanie: tubka standardowa dla kremów z Isany, pojemność 100ml
Cena: około 5 zł
Dostępność: tylko w drogeriach Rossman, jest to edycja limitowana- zapewne na lato
Konsystencja: lekka, szybko się wchłania, nie jest klejąca
Zapach: lekki, bardzo przyjemny, podobno kwiat migdałowca 

Skład: Aqua, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Ethylhexyl Stearate, Glyceryl Stearate SE, Cetyl Alcohol, Phenoxyethanol, Theobroma Cacao Butter, Octyldecanol, Panthenol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Acrylates/C-10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Cetearyl Sulfate, Parfum, Ethylhexylglycerin, Sodium Hydroxide, Copernicia Cerifera Cera. 


Krem jest dla mnie idealny. Dobrze się rozprowadza na dłoniach, szybko się wchłania, dłonie się nie kleją potem ale jest uczucie nawilżenia, które jest bardzo przyjemne. Kremu używam już jakiś czas i ciągle jest go dużo może dlatego że przy aplikacji nie wylewa się go dużo - wydajność na 5+ :) Zapach jest przyjemny i bardzo delikatny, a ja nie znosze mocno pachnących, bo mi to przeszkadza. Jeśli chodzi o opakowanie to mimo ze to 100 ml to jakoś nie jest to duże obciązenie dla torebki (ale wolała bym jednak mniejszą), bardzo lubie te opakowania bo po użyciu kremu nie wyślizgują sie z dłoni.



Szczerze go polecam :) Ocena 9 /10 jak dla mnie spełnił wszystkie moje wymagania oprócz tego że chyba musze zrobićjego zapas :) bo to limitka. Mimo wszystko krem Dove jest dla mnie ulubieńcem, a ten migdałowy kremik mianuję jego tańszym i większym zastępcom (Dove wygrywa bo dziłanie ma niemal identyczne ale mniejsze opakowanie do torebki mi lepiej pasuje :)).
Tu link do recenzji DOVE:
http://schowek-piekna.blogspot.com/2012/06/dove-krem-idealny.html

czwartek, 12 lipca 2012

New League - przypadkowy zakup niebieskiego cuda

Dzień dobry :) Dziś pochmurny czwartek, pewno będzie padać, bo chmury nad Raszynem są granatowe.
Jak Essence New League nail polish 02 too blue to be true :)


Lakier o prześmiesznej nazwie nie skusił mnie na samym początku. Kilka razy do widziałam na standzie w Rossmanie, ale tak byłam zaaferowana tym, ze znów nie udało mi się dostać bronzera, że lakiery mnie nie interesowały.
Ja nie przepadam ostatnio za lakierami z drobinkami / metalicznymi - robią mi smugi (bo nie umiem dobrze malować :P) i niektóre kolory sa babcine.
Doszłam do wnisoku w pewnym momencie że przydał by sie jakiś jednak lakier z tej serii... był tylko zielony i ten niebieski. Wzięłam jego, stwierdziłam że jak będzie za metaliczny to go wykorzystam pod brokat.


Opakowanie jest takei jak niektóre limitki np ta z Wamirami, tylko że ma białą nakrętkę. W buteleczce jest 10 ml. Cena to było z tego co pamiętam 5,99zł, teraz są o złotówkę tańsze.
Pędzelek? wąski i fajnie się nim maluje. Lakier jest odrobinkę za rzadki i lał mi się po skórkach, ale myślę, że za jakiś czas będzie ok ;) Wysycha hmm nie wiem jak bo użyłam przyspieszacza i nie zostawia żółtej płytki. Ale wytrzymał mi ledwo dwa dni i już końcówki poszły :(


Jak pomalowałam nim pazurki to się zakochałam. Elegancki, głęboki granatowo niebieski kolor. A drobinki nie sprawiały wrażenia takiego metalicznego ale MEGA połysk. Idealnie nadaje się do małej czarnej. Wszyscy zwracali uwagę na moje paznokcie, no to jest przecudowny kolor. Zakochałam się i to na pewno będzie mój lakierowy ulubieniec!

Miałam ostatnio dwa zakupowe dni xD obkupiłam się strasznie, głównie spodnie i książki kupiłam :P Ale nie obyło się bez lakierów.
Zachęcona niebieskim, kupiłam też brąz z tej serii, bo czerwieni jest dużo a zieleń podobną mam z Orly.

A wam jak się podoba?